Dlaczego Jimny 5D?
Stary dobry Dodge.
Durango 1-st gen, pieszczący zmysły fał-ósemką z końcówką Dynomaxa, wielki i wszedzie wjeżdzający, piękny potwór, o klasycznym zadziornym wyglądzie. Miał niestety taką wadę, że usterki były często trudne do zdiagnozowania, dostępność części do tego modelu spora, ale za oceanem. To dość daleko. No i nasza rodzima "homologacja". Nic nie było homologowane. Światła, szyby, pasy, dywaniki - kur*a NIC. Każdy przegląd to przygoda drenująca kieszeń. Po 9 latach postanowiłem, że dosyć. Postanowiłem i przy okazji ogłuchnąć, bo wcześniej też się pojawiały takie myśli, ale wystarczyło odpalić ten bulgot, żeby idiotyczne myśli o sprzedaży Dodga sie ulatniały w mnieniu ucha.
Mogłem się zdecydować na Dacie Duster.
Mogłem też wziąć udział w olipiadzie Extreme Ironing - tylko po co? Chciałem coś, co by było klasyczne + niezawodne (czytaj: nowe z gwarancją) + charakterne + relatywnie ekonomiczne, no i musiało mi się podobać. Wiedziałem, że akustyczna egzaltacja przy takim setupie mi raczej nie grozi. Wybór padł ja Jimny. Poszukwania się nie udawały, aż znalazlem jednak importera, który ogarniał to o co mi chodzi, w takiej formie sprzedaży o jaką mi chodzi. Telefon, bum, klepnięte.
Ja i mój pokrętny fart.
Trzeba było nieco poczekać, aż egzemplarz w moim kolorze (Jungle Green) przyturla się do kraju, ale jak już przyjechał to... na szczęście od razu się zepsuł. Jeszcze przed odebraniem. Dzięki temu zyskałem sporo czasu na trenowanie cierplwiości. Ten taki telewizorek multimudialny odmówił współpracy - nie ma opcji - trzeba znowu czekać.
Czy było warto?
Oj tak. To jest miniaturka mojego Dodga, tylko z "wyłączonym dźwiękiem". Miniaturka to dobre słowo, na jednoosobową, trzytygodniową wyprawę trzeba upychać graty kolanem.
Matematyka
Matematycznie niektóre rzeczy się zgadzają. Przejadę mniej więcej ten sam dystans na jednym tankowaniu.
| Dodge | Jimny | |
|---|---|---|
| Pojemność baku | 95l | 40l |
| Zasięg | ~450km | ~450km |
Akustycznie nic się nie zgadza. Jimny z włączonym silnikiem brzmi jakbym ogłuchł. Wyrównuje się to dopiero przy 100km/h - tak samo skutecznie NIE można prowadzić swobodnej rozmowy. W przypadku Jimny to wynika z faktu, że projektanci prawdopodobnie czerpali inspirację od producentów kontenerów morskich, lub naszych, trochę już zapomnianych, kosków ruchu. Kioski były nawet przez pewien czas w podobnym kolorze. Aeodynamika w wersji awangardowej.
Wnioski
Nie zamieniłbym się obecnie na nic innego.
- Siedzi się jak na taborecie w piwnicy z niskim sufitem. W długich trasach jest to bardzo skuteczna metoda na przysypianie w trakcie prowadzenia.
- Wjeżdza tam, gdzie kierowca byle beemwu nawet nie odważy się pójść z browakiem.
- Od 90km/h można uslyszeć coś więcej niż "biały szum". Dodatkowa zabezpieczenie przed spaniem, Producenci aparatów słuchowych i larygnolodzy zaaprobowali nieoficjalnie te auta.
- Ma zasięg jak hamerykańska V8'ka. Pod warunkiem NIE WJEŻDŻANIA w bezdroża. Wtedy zasięg można wyliczyć wyłącznie kartami tarota - w jednym i drugim przypadku.
- Wozi całą rodzinę, pod warunkiem, że rodzina składa się z maksymalnie 4 osób o nieprzytłaczających gabarytach - w każdą stronę.
- Może posiadać hak, który co prawda zmniejsza prześwit i kąt zjazdu w sposób dramatyczny, ale za to może pociągnąć przyczepkę do 350km DMC (bez hamulca). * - hak z homologacją... czyli bagażnik rowerowy.
- W bagażniku mieści 3 wypasione siatki z zakupami z biedry i nie trzeba wyjmować gaśnicy, trójkąta i apteczki!
- Części zamiennych jest od groma. Pewnie z braku popytu. Średnio się lubi psuć (no, chyba, że "telewizorek" jeszcze przed odebraniem z salonu).
- Ze względu na swoje pozytywne osiągi - rozplaskane muchy mogą się pojawić zarowno na przedniej jak i tylnej szybie - w zależności od prędkości rozwijanych przez muchy.
- Po bułki do sklepu - cudowny, na miesięczną wyprawę z namiotem dachowym - jeszcze cudowniejszy.